Spadek i rury kominowe

Po śmierci mojej babci odziedziczyłam po niej starego psa – Witka, kotkę Milenkę i przepiękny wiekowy dom na wsi. Byłam bardzo szczęśliwa, gdyż od dawna chcieliśmy z mężem zamienić nasze trzydziestometrowe mieszkanie w bloku na coś większego, ale żaden bank nie chciał udzielić nam kredytu.

Rury kominowe były do wymiany

Rury kominoweMieliśmy wprawdzie trochę oszczędności, ale co najwyżej na jakiś remont, a nie a tak wielką inwestycję, jak zakup działki i budowa domu.Dom po babci był piękny, ogromny, ale bardzo zniszczony. Wymagał gruntownego remontu zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Naprawę postanowiliśmy zacząć od dachu, (należało wymienić wkład kominowy), by w razie intensywnych ulew nic nam się nie lało na głowę. Kolejnym krokiem był zakup odpowiedniego wkładu. Wybraliśmy wkład kominowy kwasoodporny, stosunkowo niedrogi i podobno najlepszy na rynku. Wymiany wymagały jeszcze tylko rury kominowe. Zatem znów zaczęło się szperanie po internecie, w celu wyboru tych najbardziej trwałych. Po miesiącu dach był gotowy.W następnej kolejności zmieniliśmy okna. Potem zajęliśmy się wnętrzem. Niestety oszczędności szybko ubywało, więc w środku postanowiliśmy zmienić tylko podłogi. Meble w pokojach, kuchnia i łazienka miały zostać bez zmian. Ale to ostatnie pomieszczenie nie dawało nam spokoju.

Wprawdzie w łazience były płytki, ale jakieś nijakie, dające odczucie brudu, więc je także postanowiliśmy zmienić. Niestety remont łazienki wymagał jeszcze zakupu nowej wanny, na co już pieniądze pożyczyła nam moja kochana teściowa.