Pierwszy wyjazd na wyścig Formuły 1

Bardzo lubiłem nasze wyjazdy integracyjne, które organizował nam szef. Najczęściej były one na sportowo żeby zacieśnić więzi pomiędzy pracownikami. Dotychczas były to spływy kajakowe, zwody w kręglach czy dzień na trampolinach. Tym razem jednak miało to być co innego.

Wyjazd integracyjny na wyścig F1

wyjazd na wyścig F1Zanim szef zdradził nam propozycję kolejnego spotkania integracyjnego, najpierw zapytał nas w ankiecie o zainteresowania i poprosił żeby każdy wpisał swój pomysł na tegoroczny wyjazd. Spodziewałem się, że prawdopodobnie wygra jakaś sportowa opcja, bo większość naszej załogi jest zapalonymi sportowcami oraz kibicami wszelkiej maści dyscyplin. Jednak propozycja szefostwa przerosła nasze wszelkie oczekiwania. Wyjazd na wyścig F1 do sąsiedniego kraju był naprawdę fantastycznym pomysłem, który każdy ochoczo przyjął. Szef, w zależności od naszej decyzji i liczby chętnych, był w stanie zorganizować bilety na te zawody, natomiast na transport miała być popularna zrzutka. Większość kolegów i koleżanek mojego działu, w tym także ja, wyraziła zainteresowanie. Wyjazd ten miał odbyć się na chwilę przed okresem urlopowym dlatego większości ten termin pasował. Czas oczekiwania zleciał naprawdę szybko i nadszedł upragniony dzień wyjazdu. Podróż przebiegła spokojnie i po kilku godzinach jazdy byliśmy pod trybunami toru, na który mieli rywalizować zawodnicy. Sam wyścig był wspaniałym przeżyciem, ponieważ widok na żywo przejeżdżających bolidów naprawdę mnie urzekł. Do tego odgłos ich mocnych silników również przyprawiał gęsiej skórki. Zawody do tego okazały się ciekawe i nie zabrakło spektakularnych wyprzedzeń i kolizji pomiędzy jeźdźcami.

Pomysł na takie spędzenie wyjazdu integracyjnego był bardzo dobry. Licząc podróż i wizytę na torze spędziliśmy ze sobą prawie całą dobę. Dzięki temu mogliśmy jeszcze bardziej się poznać, nie tylko od strony zawodowej. Na sam wyścig F1 chciałbym jeszcze kiedyś pojechać.